środa, 19 czerwca 2013

LIEBSTER AWARD

Moja kochana Papryczka Chilii, nominowała mnie do LIEBSTER AWARD.
To bardzo miłe, bądź bardzo mściwe z twojej strony, w każdym razie bardzo dziękuje :D
Zanim przejdę do samej nominacji, kilka spraw organizacyjnych:
1. Opowiadanie moje i Papryczki to: http://www.anxo-e-do-demo.blogspot.com/
2. Jej opowiadanie to: http://taboo-love.blogspot.com/
3. Jeżeli chodzi o rozdział... to ym, wiem, że nawalam. To po prostu kwestia nauki, ale teraz, po wystawieniu ocen, lada dzień wakację, obiecuje się poprawić! Rozdział pojawi się... no, postaram się, żeby pojawił się jak najszybciej.
4. Chciałabym podziękować papryczce za świetną grafikę strony c:


Dobrze, a teraz opowiedzi na pytania.

1. Skąd czerpiesz pomysły na opowiadanie?Na razie trudno tu mówić o jakiejś większej inspiracji, bo pojawił się dopiero jeden rozdział, ale ogólnie, uwzględniając wszystkie opowiadania, paliwem mojej weny jest herbatka z mlekiem, noc, spokój, coraz częściej muzyka ( co mnie dziwi ), oraz i przede wszystkim uczucia, które mi aktualnie towarzyszą.
2. Ulubiona książka/seria książek?
Przedewszystkim Harry Potter oczywiście, ale też Igrzyska Śmierci, Pachnidło, ostatnio przeczytana Nieznośna lekkość bytu, PLL, Zapałka na zakręcie, Jutro i wiele, wiele innych :)  ( Nie potrafiłam wymienić tylko jednej :p )
3. Twoje plany na przyszłość? Z czym je wiążesz?Chciałabym być lekarzem, innych planów nie mam niestety. No, myślałam również o pracy scenarzysty. A po za tym, chciałabym przede wszystkim spełniać swoje marzenia.
4. Masz jakąś fobię? Jaką?Chorobliwie boje się pająków :/
5. Masz jakąś ulubioną roślinę? Jaką?
Chyba białe róże ;D
6. Najśmieszniejsza historia twojego życia?
Nie przychodzi mi nic do głowy, ale sporo tego było ;D
7. Jesteś raczej pozytywnie czy negatywnie nastawioną osobą do życia?To jest pytanie, na które właśnie nigdy nie znam odpowiedzi :)
8. Twój ideał drugiej połówki?Nie mam czegoś takiego. No, może ktoś ala Albus Potter, ale to zrozumie tylko autorka pytania.
9. Ile masz lat?15
10. Pięć ulubionych piosenek?5? To niemożliwe, ale wymienie te które przychodzą mi do głowy:
- Dwa plus jeden "Windą do nieba"
- Taylor Swift " Mean"
- RBD " Rebelde"
- Happysad " Lubie mówić z tobą"
- Rotary "Lubiła tańczyć"
11. Podaj swój ulubiony cytat.Mam ich wiele... Tych banalnych i tych niebanalnych, ale moim ulubionym jest chyba ten jeden z popularniejszych " Co nas nie zabije, to nas wzmocni", albo " Z historii narodów możemy się nauczyć, że narody z historii niczego się nie nauczyły"

Przepraszam, ale powiem szczerze: Nie czytam innych blogów. Po za blogiem Papryczki rzez jasna. A tak, to nic. Dlatego wybaczcie, ale nie będę nominować.
( Jeżeli ktoś by chciał, żeby przeczytać jego bloga, to link pod spodem )

Proszę o cierpliwość w sprawie rozdziału :)


środa, 8 maja 2013

PROLOG: „Kiedyś będę na tyle silna, że twój cios mnie nie dosięgnie, a ty zawsze będziesz jedynie podły.”



„I’ll bet you got pushed around,
Somebody made you cold,
But the cycle ends eight now
‘cause you can’t lead me down that road.
And you don’t know
What you don’t know.

Someday, I’ll be living in a big old city,
And all you’re ever gonna be is mean.
Someday, I’ll be big enough so you can’t hit me,
And all you’re ever gonna be is mean.
Why you gotta be co mean?” *


~*~


Podmuch wiatru potrafi doszczętnie zniszczyć fryzurę, o czym przekonała się młoda, dwudziestosześcioletnia kobieta z rodu Weasleyów. Jej ruda czupryna, choć pozornie tak łatwa do okiełznania, w rzeczywistości, dla samej właścicielki, stawiała nie lada wyzwanie. Jej włosy nie były falowane ani się nie kręciły w najmniejszym stopniu, ale bardzo trudno było je ułożyć, a po osiągnięciu tego wielkiego sukcesu i tak wystarczył tylko delikatny wiaterek, żeby to zaprzepaścić. A ten dzień był dla niej ważny i musiała być pod każdym względem i w każdym calu perfekcyjna. To była jej ostatnia deska ratunku, ostatnia szansa. Musiała dostać tę pracę, choćby miała swojego przyszłego szefa błagać na kolanach. Potrzebowała jej od zaraz, była w bardzo ciężkiej sytuacji, a pieniędzy nie miała już praktycznie wcale. Brak jakiejkolwiek szkoły, prócz Hogwartu, tylko utrudniał sytuację, a do prac niewymagających wyższego wykształcenia po prostu jej nie przyjęli.
Pieniądze były jej, niestety, pilnie potrzebne. Była w bardzo nieprzyjemnej, wręcz koszmarnej, sytuacji. Narobiła sobie niewyobrażalnie wielkich długów, a i tak nie miała już prawie z czego żyć, nie wspominając nawet o spłacie tych kredytów. Bądź co bądź, była to gardłowa sytuacja, szczególnie, że znajdowała się obecnie w Nowym Jorku i nie miała nawet możliwości powrotu do Anglii, bo zostałoby to odebrane jako ucieczka. Nie chciała angażować w to swoich rodziców, bo wiedziała, że ich sytuacja też jest bardzo trudna, ponieważ pan Weasley, ze względu na swoje pogarszające się zdrowie, musiał zrezygnować z pracy. Żyli z oszczędności, których mieli niewiele, zwłaszcza po wychowaniu siódemki dzieci. Tak więc Ginny musiała sama zarówno utrzymać się jak i spłacić długi. Naprawdę zaczynało robić się nieciekawie, ale wszystkie jej wnioski o pracę zostały brutalnie i bezkompromisowo odrzucone. Teraz poszukiwała pracy sekretarki, ale i to było drogą przez mękę. W końcu znalazła jakieś ogłoszenie w gazecie, że pilnie poszukują sekretarki inteligentnej i błyskotliwej, choć może być i bez wykształcenia.
Denerwowała się, bo wiedziała, że to jej ostatnia szansa. Bała się tego, co będzie, jeśli ją odrzucą. A to, że spotykała się z tym codziennie, sprawiało, że jej strach był w pełni uzasadniony. Postanowiła, że będzie pewna siebie, ale i na tyle pokorna, by nie zostać uznaną za arogancką. Zawsze starała się być sympatyczna i swobodna, ale najwidoczniej to się nie sprawdzało. Mimo wszystko brnęła w swoją taktykę, być może dlatego, że nie miała żadnej innej. Starała się jak mogła, by wywołać jak najbardziej pozytywne wrażenie i żeby pokazać, jak bardzo nadaje się do tej pracy. Była systematyczna, odpowiedzialna i rozsądna, chociaż czasami zdarzały jej się momenty zamyślenia, przez co się rozkojarzyła i to było jej największą wadą.
Weszła do imponującej wielkości budynku i wjechała windą na górę. Pachniało tam aromatyczną kawą i męskimi perfumami. Wyszła z windy i podeszła do sekretarki, do której należało się zgłosić.
- Dzień dobry. – Ginny uśmiechnęła się, patrząc na kobietę. Wyglądała na zadbaną, skromną i miłą osobę o spełnionych ambicjach. Wcale nie spojrzała na Ginewrę z brakiem zainteresowania i niechęcią, ale bardzo otwarcie i bez cienia wymuszonego uśmiechu.
- Dzień dobry.
- Miałam się tu zgłosić, chciałabym ubiegać się o stanowisko sekretarki prezesa od spraw reklamy i kultury w firmie.
- Och tak, faktycznie! – Kobieta przypomniała sobie o umówionej wizycie. – Pan Malfoy wie o spotkaniu, czeka u siebie, by panią przyjąć – powiedziała i spojrzała na Ginny z sympatią.
Pan Malfoy?! Ginny przestraszyła się, ale na głos powiedziała tylko „dziękuję” i poszła w kierunku gabinetu. No to świetnie, po prostu świetnie. Jej ostatnia nadzieja właśnie upadła. Malfoy. Gorzej być nie mogło, naprawdę, chyba już wolałaby usłyszeć nazwisko Potter. Podeszła do drzwi jak w amoku, była przerażona nie na żarty. Ale nie przerażona spotkaniem szkolnego „kolegi”, ale raczej tym, jak to spotkanie się skończy. On na pewno jej nie przyjmie, a ona wtedy wyląduje na ulicy.
Mimo wszystko wzięła głęboki wdech i postanowiła zachować pewność siebie. Zapukała do drzwi i weszła do środka, słysząc ciche „proszę”. Nogi się pod nią uginały. Draco Malfoy, siedzący za dużym biurkiem, nawet na nią nie spojrzał, tylko dalej wypełniał jakieś dokumenty.
- Dzień dobry – powiedziała grzecznie, mając nadzieję, że chociaż na początku jej nie pozna.
- Dzień dobry – odparł chłodno, nawet na nią nie patrząc. – Ty pewnie jesteś chętna na stanowisko mojej sekretarki, prawda?
- Owszem – powiedziała, starając się, żeby jej głos nie drżał. Myślała, że zaproponuje jej żeby usiadła, ale nie nastąpiło nic podobnego. Uniósł na nią wzrok i otaksował spojrzeniem od góry do dołu. W końcu jednak spojrzał na jej twarz i zastanowił się chwilę.
- Przedstaw się – rzucił, patrząc na nią badawczo, a ona już wiedziała, że coś podejrzewa.
- Ginewra Weasley – powiedziała cicho, choć pewnie.
Jego wyraz twarzy momentalnie się zmienił. Z obojętności i chłodu przeszedł w kpinę i złośliwość.
- Weasley? Jak miło. Co cię tu sprowadza? Nie tyle do Nowego Jorku, co do mojego gabinetu. Co prawda słyszałem o dramatycznym końcu małżeństwa wybrańca, ale nie sądziłam, że zmusi cię to do tak drastycznych działań. Praca sekretarki? Czemu?
- Bo to moje jedyne wyjście. Cholernie potrzebuję tej pracy, Malfoy. – Spojrzała na niego.
- Po pierwsze PANIE Malfoy, bo rozmawiasz, być może, ze swoim przyszłym szefem, a po drugie to aż dziwne, żeby sama Ginewra Weasley nie mogła zdobyć innej pracy? Czemu miałbym cię przyjąć?
- Bo nadaję się idealnie na to stanowisko. I naprawdę bardzo, ale to bardzo mi zależy.
Zastanawiał się długo. Ciągle patrzył na Ginny, a ona miała dosyć jego przytłaczającego spojrzenia. Mimo wszystko stała i nie spuszczała z niego wzroku.
- Chyba jednak muszę pani odmówić, panno Weasley…
- Błagam – powiedziała cicho, patrząc na niego. Trudno było jej patrzeć mu w oczy, ale uparcie to robiła. – Błagam, ja muszę mieć tę pracę.
- Błagam? – Powtórzył z zainteresowaniem. – Nie wiedziałem, że jakikolwiek Weasley będzie mnie kiedyś o coś błagał.
- Ja też nie – mruknęła pod nosem.
- Dobrze, przyjmę cię, ale pod warunkiem, że będziesz robiła wszystko, co ci nakażę jako szef. Bez gadania.
- Oczywiście – zapewniła.
- W S Z Y S T K O – powtórzył wyraźnie, dając jej do zrozumienia, że to zobowiązanie jest naprawdę spore.
- Wszystko, wszystko zrobię, byle by mieć tę pracę. – To akurat była szczera prawda. Za bardzo potrzebowała tej pracy, żeby wykluczać ją przez to, że jej szefem będzie Malfoy.
Podziękowała mu za to, że dał jej tę szansę, ale on tylko kiwnął głową, cały czas badawczo ją obserwując. Wiedziała, że nieźle się wpakowała, ale nie miała innego wyjścia. A Draco zamierzał wykorzystać swój przywilej jak najbardziej będzie to możliwe.
- Przyjdź jutro o piątej.
Spojrzała na niego dziwnie. Wiedziała, że w takich miejscach na ogół pracuje się od wczesnej godziny, ale piąta to była lekka przesada.
- Ja też będę i wyjaśnię ci na czym będzie polegać twoja praca.
Kiwnęła głową. Czekała, oczywiście, na pozwolenie wyjścia, ale Draco jeszcze jej nie wypuścił. Wstał i podszedł do niej. Stała cały czas bardzo blisko drzwi, więc przyparł ją do nich lekko.
- Jutro, o piątej. Nie spóźnij się – wyszeptał jej do ucha i bezceremonialnie pogładził jej brzuch pod koszulką. Zadrżała, ale kiwnęła głową, zaciskając zęby. Obawiała się, że Draco będzie najgorszym szefem jaki mógł jej się trafić i chyba miała rację. Chyba.


___________________________________________________
* Słowa pochodzą z piosenki Taylor Swift pod tytułem „Mean”. W tłumaczeniu na język polski brzmią tak:
Założę się, że byłeś kiedyś czyimś popychadłem
I ktoś sprawił, że stałeś się zimny
Ale ten obłęd już się kończy,
Bo nie uda ci się sprawdzić mnie na tę drogę
I nie wiesz,
Tego czego nie wiesz:
Kiedyś będę mieszkała w wielkim, starym mieście,
A ty zawsze będziesz jedynie podły,
Kiedyś będę na tyle silna, że twój cios mnie nie dosięgnie,
A ty zawsze będziesz jedynie podły.
Dlaczego musisz być taki podły?


Obserwatorzy

ROZDZIAŁY: 1 ♠ ...